Zajęcia pozalekcyjne SZTOS
Dłubaliśmy, słuchaliśmy, odpoczywaliśmy. I wyszło z tego coś naprawdę fajnego.
Zajęcia pozalekcyjne SZTOS | maj 2026
Każdy robi swoje. Nikt nikogo nie ocenia. Jest coś słodkiego do podjadania. I słychać tę charakterystyczną ciszę — taką, kiedy wszyscy są skupieni, ale jest przy tym przyjemnie.
Tak właśnie wyglądały nasze warsztaty SZTOS z linorytu, w których w maju 2026 roku wzięło udział 13 uczniów.
Ale czym właściwie jest ten linoryt?
Krótko: to technika graficzna, w której wycinasz wzór z kawałka linoleum specjalnym nożykiem (rylcem), pokrywasz go farbą i odbijasz na papierze jak pieczątka. Tylko że wyniki są totalnie inne niż przy pieczątce — eleganckie, ostre, wyraziste. I za każdym razem trochę inne.
Każdy uczestnik wymyślał własny motyw — nie było żadnych narzuconych tematów ani żadnych ograniczeń. Liczyła się Twoja koncepcja, Twój pomysł, Twój odcisk.
Co nam z tego wyszło (poza odbitkami)?
Kilka rzeczy, których się nie spodziewaliśmy.
Po pierwsze — głowa dosłownie odpoczywała. Kilku uczniów mówiło wprost: „szkoda, że nie ma plastyki w szkole”. I coś w tym jest. Ręczna, manualna robota, do której nie trzeba się przygotowywać, nie trzeba zaliczyć i nie dostaje się za nią oceny — działa inaczej niż wszystko inne w tygodniu. Myśli same zwalniają. Wiadomo, że jest dobrze, gdy ktoś po wejściu na zajęcia wyraźnie odpuszcza napięcie w barkach.
Po drugie — kilka odbitek z jednej matrycy to naprawdę coś. Możesz zabrać je do domu, dać komuś w prezencie albo użyć jako zakładki do książki. Własnoręcznie zrobiona zakładka, która wygląda jak minidzieło sztuki — nieźle, prawda?
Po trzecie — nie trzeba umieć rysować. Serio. Linoryt jest bardzo wyrozumiały dla ludzi, którzy przekonani są, że „nie mają talentu”. Technika ma swój własny charakter i nawet niedoskonałości wycinania wychodzą na plus.
A co dalej?
W kolejnym roku szkolnym robimy drugą edycję warsztatów. Jeśli chcesz wziąć udział — śledź tego bloga, bo tu pierwsi się dowiecie, kiedy ruszają zapisy.
Szymon Kaczmarek






